wtorek, 22 lipca 2014

Ciasto z owocami lata i kokosową kruszonką



Ciasto o smaku lata? Dużo owoców i kruszonki :) Spód miękki i wilgotny, lekko waniliowy, słodki i długo zachowujący świeżość. Owoce z własnego (lub Babcinego) ogrodu, kruszonka z delikatnym, kokosowym akcentem. Ciasto wielokrotnie wypróbowane w różnych konfiguracjach, na bazie tego przepisu. Polecam :)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Return

Trochę się ociągałam z napisaniem tego posta, bo jest on równoznaczny z powrotem do blogowania, a nie ukrywam - wypadłam z rytmu, ciężko było do niego mi wrócić i zwyczajnie mi się nie chciało. Poza tym dysk zewnętrzny, na którym miałam wszystkie zdjęcia z minionych kilku lat przestał działać i jest w naprawie (modlę się, aby udało się odzyskać zapisane na nim dane), więc do wielu zdjęć nie mam dostępu - to dodatkowo mnie demotywowało*. Ale teraz znów poczułam, że czegoś mi brakuje. Więc stopniowo wracam.

Co u mnie? W skrócie: trzymiesięczne, upragnione i wypracowane wakacje (nareszcie dojrzałam do umiejętności przyznawania, że ciężko pracowałam, a wypoczynek mi się należy i nie powinnam chodzić na najwyższych obrotach przez całe życie. Co prawda dojście do takiej konkluzji zajęło mi prawie 20 lat życia, ale lepiej późno niż później), praktyki pielęgniarskie, wyjazdy na weekendy, w sierpniu wypoczynek nad morzem, wrzesień to wciąż wielka niewiadoma - będę myśleć dopiero za 2 miesiące.

Zaczęłam zmieniać trochę wygląd bloga, będę go systematycznie dopracowywać i ulepszać niedoskonałości. A niebawem jakiś konkretniejszy post :)

M.

* miałam też zrobić instagramowe podsumowanie pierwszego roku na studiach, napisać kilka słów, ale skoro nie mam dostępu do zdjęć - takiego wpisu nie będzie, a przynajmniej na razie; mogę tylko krótko podsumować: dużo nauki, dużo nowego, do wielu rzeczy dorosłam, z wieloma się pogodziłam. Samodzielne mieszkanie, myślenie o prozaicznych kwestiach, których do tej pory nie dostrzegałam. Mnóstwo wspomnień, nowych znajomości, trochę imprez. W ogólnym rozrachunku najlepszy czas w życiu jak do tej pory.

czwartek, 12 czerwca 2014

Maraton


Żyję, jest ciężko, ale bywało gorzej, wszystko się wywróciło do góry nogami, wreszcie wiem, że fajnie jest mieć 20 lat, przepraszam za nieobecność, wrócę jak się uporam z sesją! 
Cudownych wakacji, jeśli już ktoś ma tę przyjemność i wyjeżdża.
Przesyłam mnóstwo pozytywnej energii 


sobota, 24 maja 2014

Andruty mocno czekoladowe z malinową nutą



Domowe andruty świecą właśnie triumfy w moim domu. Najfajniejsze w nich jest to, że możemy dobrać nadzienie zgodnie z naszymi preferencjami i smakowym gustem, co nie zawsze jest możliwe w przypadku kupnych wafelków... A zresztą, poczytajmy chociażby skład... Przerażające jest to, co się w nich znajduje, pół laboratorium chemicznego w jednym, niewinnym batoniku. Do tych wafelków zaś można wszystko przygotować samemu, łącznie z nadzieniem - co uczyniłam i ja, przypominając sobie o tym kremie (klik). Jedyna uwaga: trzeba 'sklejać' wafelki dość szybko i użyć jeszcze ciepłego kremu, bowiem dość szybko on wiąże i potem wafelki będą się rozwarstwiać (tzn. nie będą przyklejone w całość, tylko poszczególne warstwy będą odpadać).


czwartek, 15 maja 2014

Sernik bananowy bez cukru



Zastanawiałam się długo, czy to w ogóle możliwe, żeby posłodzić sernik samymi... bananami. I tak, to możliwe! Pod warunkiem, że są przeprzeprzejrzałe, czarne niczym węgiel i wyglądające, jakby za 3 minuty miały zgnić. Da się takimi owocami posłodzić kilogram sera. Większy problem to doprowadzenie 5 bananów do stanu krytycznego i nie oberwanie od rodziców za kamuflowanie ich przez 2 tygodnie w szafce ;-) (dla własnego dobra można też od razu kupić przecenione, przejrzałe banany).
Sernik jest bardzo delikatny, puszysty niczym piórko, bananowy w smaku. Na pewno nieprzesłodzony, raczej dobrze wyważony. Trochę czernieje (ze względu na owoce), ale uwierzcie - długo nie postoi. Polecam!


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...